Chemioterapia w aerozolu? Poznański szpital daje nową szansę pacjentom z rozsianym rakiem

W Szpitalu Wojewódzkim w Poznaniu rozpoczęto stosowanie przełomowej metody leczenia rozsianych nowotworów jamy brzusznej – PIPAC, czytamy w Wyborcza.pl. To szansa dla pacjentów, dla których standardowe metody leczenia są nieskuteczne lub zbyt obciążające. Zainteresowanie jest tak duże, że konieczne było uruchomienie specjalnego adresu e-mail, ponieważ pacjenci zablokowali infolinię placówki. Wyjaśniamy, na czym polega innowacyjność terapii.
W Szpitalu Wojewódzkim przy ul. Lutyckiej w Poznaniu rozpoczęto przeprowadzanie nowoczesnych zabiegów PIPAC (Pressurized IntraPeritoneal Aerosol Chemotherapy), skierowanych do pacjentów z rozsianym rakiem otrzewnej, o czym donosi Wyborcza.pl. Chodzi o chorych z zaawansowanym stadium raka jajnika, żołądka, jelita grubego oraz innych nowotworów jamy brzusznej, dla których standardowe leczenie chirurgiczne nie jest już możliwe.
Procedura polega na laparoskopowym podaniu chemioterapii w formie aerozolu bezpośrednio do jamy otrzewnej, co pozwala na lepsze dotarcie leku do zmienionych chorobowo tkanek. Chemioterapeutyk jest rozpylany pod ciśnieniem, a cały zabieg trwa około 50–60 minut. Jak wyjaśnia prof. Dawid Murawa, chirurg onkolog i dyrektor szpitala:
W tej metodzie lek lepiej penetruje tkanki nowotworowe, a jego działanie może być bardziej efektywne przy jednocześnie mniejszych skutkach ubocznych. To szczególnie ważne u pacjentów w stanie paliatywnym, dla których inne metody leczenia są zbyt obciążające lub nieskuteczne.
Zainteresowanie nowatorską terapią PIPAC w Polsce jest ogromne, zwłaszcza że do tej pory pacjenci musieli szukać takiej pomocy za granicą – w Izraelu koszt jednej procedury może sięgać nawet 60 tysięcy dolarów. Informacje o zabiegach w Poznaniu szybko obiegły media, wzbudzając ogromne zainteresowanie również wśród polityków i celebrytów.
Skala zainteresowania nową procedurą była tak duża, że pacjenci zablokowali szpitalną linię telefoniczną, usiłując nawiązać kontakt z profesorem Murawą i jego zespołem. Szpital został zmuszony do uruchomienia dedykowanego adresu e-mail, przez który osoby zainteresowane mogą się zgłaszać na konsultacje.
Prof. Dawid Murawa podkreśla, że mimo dużej nadziei związanej z PIPAC, nie każdy pacjent może z tej metody skorzystać.
To nie jest tak, że PIPAC jest cudownym zabiegiem, który wyleczy każdego pacjenta onkologicznego. To jest procedura, którą stosujemy w konkretnych przypadkach. Nie pomoże przy rozsiewie raka do kości, przerzutach z wątroby czy trzustki – mówi chirurg.
Profesor zaznacza, że forma dootrzewnowego podania chemioterapii może dawać lepsze efekty niż tradycyjne wlewy.
Zawsze trzeba mieć jednak nadzieję, bo forma podania chemii jest lepiej przyswajalna niż standardowe wlewy. Lek podany dootrzewnowo ma lepszą skuteczność – wyjaśnia Murawa.
Lekarz szkolił się w Czechach i Hiszpanii, gdzie skuteczność terapii PIPAC wynosi ok. 60 proc., a u 8–15 proc. pacjentów możliwe jest cofnięcie choroby na tyle, że możliwe staje się leczenie chirurgiczne.
W odpowiedzi na rosnące zainteresowanie procedurą PIPAC swoje stanowisko wydało Polskie Towarzystwo Onkologiczne. Eksperci przypominają, że choć zabieg jest innowacyjny, wymaga starannego kwalifikowania pacjentów i musi być prowadzony zgodnie z najnowszymi wytycznymi medycznymi.
Źródło: Wyborcza.pl/MH
Źródło: Wyborcza.pl Aktualizacja: 09/08/2025 13:30
politykazdrowotna