Nieodebrane kaucje za butelki - kto na tym zarabia? Padają gigantyczne kwoty

15-16 czerwca 2026 • Katowice • Międzynarodowe Centrum Kongresowe
Zarejestruj się
- Według polityków Konfederacji system kaucyjny, który jest wart ok. 10 mld zł może być „maszyną do transferu pieniędzy”, w której setki milionów z nieodebranych kaucji trafiają do prywatnych operatorów.
- Europosłanka Ewa Zajączkowska-Hernik mówiła o „900 mln zł, których nie można się doliczyć”, a Bronisław Fołtyn wskazuje na „siedem spółek, które mają być głównymi beneficjentami systemu”.
- Ministerstwo Klimatu i Środowiska odpowiada, że pieniądze są ściśle ewidencjonowane i mogą być użyte wyłącznie na działanie systemu, a operatorzy pełnią funkcję infrastrukturalną, a nie nastawioną na zysk.
Politycy Konfederacji od wielu miesięcy prowadzą intensywną kampanię przeciwko systemowi kaucyjnemu, przedstawiając go jako kosztowny i nie do końca przejrzysty mechanizm, który - ich zdaniem - bardziej sprzyja prywatnym operatorom niż konsumentom czy środowisku.
W ich narracji kluczowe znaczenie ma teza, że w systemie wartym około 10 mld zł rocznie istotną rolę odgrywają nieodebrane kaucje, które mają trafiać do operatorów.
Polityczna krytyka systemu kaucyjnegoEuroposłanka Ewa Zajączkowska-Hernik przekonywała niedawno publicznie, że „Ministerstwo Pauliny Hennig-Kloski przyznaje, że nie wie, gdzie jest 900 milionów złotych Polaków z systemu kaucyjnego”, dodając, że „środki trafiają do prywatnych operatorów”.
Wypowiedź była szeroko opisywana w mediach, w tym przez portal Do Rzeczy, który relacjonował jej wpis w mediach społecznościowych.
Podobną linię prezentuje działacz Konfederacji Bronisław Fołtyn, który na stronie ugrupowania stwierdzał, że „zwycięzcą w całym łańcuchu kaucyjnym jest siedem spółek, tzw. operatorzy”, a „wiele z tych miliardów to będą Wasze nieodebrane kaucje”.
Politycy ugrupowania regularnie nazywają system „ukrytym podatkiem” albo „mechanizmem transferu pieniędzy”, jednak nie przedstawiają szczegółowych danych ani wyliczeń, które pozwalałyby sprawdzić skalę podawanych przez nich kwot.
Poprosiliśmy w ubiegły piątek posła Fołtyna o doprecyzowanie, na czym opiera swoje twierdzenia, dotyczące rzekomych zysków operatorów z nieodebranych kaucji. Zapytaliśmy także o dane, które stoją za jego wyliczeniami. Do momentu publikacji tekstu nie odpowiedział na te pytania, mimo przypomnień.
Kto faktycznie zarządza nieodebranymi kaucjamiW centrum całej dyskusji pozostaje pytanie, co dzieje się z pieniędzmi z nieodebranych kaucji. Nie są one bowiem jakimś „wolnym kapitałem”, lecz środkami przypisanymi do konkretnych opakowań, które nie wróciły do systemu.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska podkreśla, że cały przepływ pieniędzy jest dokładnie ewidencjonowany i przypisany do operatorów działających w ramach rozszerzonej odpowiedzialności producenta. W praktyce oznacza to, że pieniądze są ściśle powiązane z opakowaniami i rozliczane w zamkniętym systemie.
Nieodebrane kaucje nie trafiają do swobodnego obrotu. Mogą być wykorzystane wyłącznie na działanie systemu: transport, logistykę odbioru opakowań, rozliczenia między uczestnikami oraz wynagrodzenia dla sklepów obsługujących zwroty. W tym sensie system działa bardziej jak infrastruktura organizacyjna niż klasyczny rynek.
Co oznacza „non profit” w praktyceMinisterstwo Klimatu i Środowiska wskazuje również, że operatorzy systemu kaucyjnego działają w formule non profit, ale nie oznacza to, że nie mają przychodów. Chodzi o to, że nie mogą traktować systemu jak zwykłego biznesu nastawionego na wypłatę zysków właścicielom.
W praktyce oznacza to, że:
- przychody operatorów muszą w pierwszej kolejności pokrywać koszty funkcjonowania systemu,
- ewentualne nadwyżki nie mogą być swobodnie wypłacane jako dywidendy,
- środki powinny być reinwestowane w logistykę, infrastrukturę i stabilność całego systemu.
Resort podkreśla też, że nieodebrana kaucja nie staje się automatycznie zyskiem operatora, tylko pozostaje częścią systemu i może być wykorzystana wyłącznie na jego utrzymanie.
W praktyce oznacza to model, w którym operator ma przede wszystkim zapewniać sprawne działanie systemu, a nie generować klasyczny zysk dla właścicieli.
Jak wygląda to w innych krajach Unii Europejskiej?Polska jest jednym z ostatnich dużych państw Unii Europejskiej wdrażających system kaucyjny. W Niemczech działa on od lat i jest dobrze zakorzenioną częścią codziennych zakupów. Tam operatorzy odpowiadają głównie za stronę techniczną i logistyczną, a zwroty opakowań są powszechne i bardzo wysokie.
W krajach nordyckich, takich jak Szwecja i Finlandia, system funkcjonuje jeszcze dłużej i jest traktowany jako element infrastruktury środowiskowej. Nieodebrane kaucje również nie stanowią tam prywatnego zysku, lecz pozostają w systemie i służą jego finansowaniu.
Litwa z kolei jest często wskazywana jako przykład szybkiego wdrożenia systemu w regionie. Po jego uruchomieniu w krótkim czasie znacząco wzrosła wielkość zbiórki opakowań, a liczba odpadów w przestrzeni publicznej wyraźnie zmalała.
W Norwegii system działa zaś w modelu zbliżonym do partnerstwa publiczno-prywatnego, gdzie operatorzy są silnie regulowani i pełnią przede wszystkim funkcję infrastrukturalną.
Koszty wdrożenia i wpływ na handelW Polsce wdrożenie systemu kaucyjnego wiąże się z kosztami liczonymi w miliardach złotych w perspektywie kilku lat. Obejmują one zarówno budowę infrastruktury, jak i dostosowanie sklepów do przyjmowania zwrotów opakowań.
Podobne wydatki ponosiły wcześniej inne państwa europejskie. W Niemczech wdrożenie systemu oznaczało konieczność przebudowy całego łańcucha dystrybucji napojów i instalację ogromnej liczby urządzeń do zbiórki opakowań, co rozłożono na wiele lat.
Największe obciążenie spada na handel detaliczny, który musi wygospodarować miejsce na zwracane opakowania i zorganizować ich odbiór.
W krajach takich jak Szwecja czy Finlandia mniejsze sklepy korzystają z uproszczonych rozwiązań, a duże sieci traktują automaty kaucyjne jako standard.
W Polsce ten model dopiero się stabilizuje, co powoduje napięcia organizacyjne, szczególnie w mniejszych placówkach.
Efekty środowiskowe i doświadczenia z EuropyDane z krajów, które od lat stosują system kaucyjny, wskazują na wyraźną poprawę jakości zbiórki opakowań i spadek ich obecności w środowisku.
W Niemczech i krajach nordyckich butelki oraz puszki w dużej mierze wracają do obiegu jako surowiec, zamiast trafiać do środowiska jako odpady. W praktyce oznacza to mniej zaśmiecenia i lepszą jakość materiału do recyklingu.
W Polsce Ministerstwo Klimatu i Środowiska podaje, że w 57 tys. punktów zwrotu zebrano już 1 mld opakowań, co ma potwierdzać, że system zaczyna realnie zmieniać sposób gospodarowania odpadami.
Według resortu kluczowe jest też to, że zwracane opakowania są czystsze niż te trafiające do standardowej zbiórki, co ułatwia ich ponowne przetworzenie i ogranicza straty surowców.
wnp.pl