Afera, która uderza w Wołodymyra Zełenskiego. Były szef jego biura chodził po rady do wróżki
- Na czym polegała afera korupcyjna z udziałem najważniejszego współpracownika Wołodymyra Zełenskiego.
- Czy kijowska wróżka miała wpływ na kluczowe decyzje kadrowe na szczytach ukraińskiej władzy.
- W jaki sposób skandal wokół Andrija Jermaka rzutuje na pozycję polityczną prezydenta Ukrainy.
- Dlaczego cała sprawa może być elementem szerszej kampanii wymierzonej w prezydenta Zełenskiego.
– Sytuacja trochę się poprawiła. Już nie wywierają presji ekonomicznej na naszą redakcję i nie dzwonią do naszych reklamodawców. Andrij Jermak nie stracił jednak wszystkich wpływów na podejmowane w kraju decyzje polityczne. Niektóre decyzje, w tym kadrowe, są wciąż podejmowane z jego udziałem – mówiła pod koniec kwietnia „Rzeczpospolitej” podczas Europejskiego Forum Gospodarczego w Katowicach Sewgil Musajewa, redaktorka naczelna Ukraińskiej Prawdy.
Wówczas Jermak nie stał już na czele biura prezydenta Ukrainy od pięciu miesięcy. Przedtem przez niemal pięć lat (w tym przez trzy lata rosyjskiej inwazji) był uważany za szarą eminencję ukraińskiej polityki. Teraz wszystko wskazuje na to, że jego polityczna kariera nad Dnieprem definitywnie dobiega końca.
Afera korupcyjna na Ukrainie: Za pieniądze z korupcji w systemie energetycznym budowali osiedleW poniedziałek Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) i Specjalna Antykorupcyjna Prokuratura (SAP) postawiły byłemu szefowi prezydenckiego biura zarzuty w sprawie dotyczącej „legalizacji” 450 mln hrywien (równowartość ponad 37 mln zł) przy budowie luksusowego osiedla pod Kijowem „Dynastia”. Figurantami sprawy oprócz Jermaka są m.in. były wicepremier Ołeksij Czernyszow i wpływowy ukraiński przedsiębiorca Timur Mindicz, który pod koniec ubiegłego roku uciekł do Izraela.
Zdaniem ukraińskich służb budowali oni dla siebie osiedle m.in. ze środków pochodzących z korupcji w ukraińskim systemie energetycznym. Na przedmieściach Kijowa powstały trzy wille nad samym Dnieprem, ze wspólnym basenem i strefą SPA. Sam projekt niedobudowanego osiedla kosztował jego właścicieli 735 tys. dol. (równowartość niemal 2,7 mln zł).
Podczas pierwszego posiedzenia Wyższego Antykorupcyjnego Sądu w Kijowie Jermak został słownie zlinczowany przez ukraińskich dziennikarzy. – Naród ukraiński nie ma do pana szacunku – rzucił jeden z nich. Przepychankę słowną na sali sądowej z Jermakiem miał też znany pułkownik SBU Roman Czerwiński (który według „Washington Post” odegrał kluczową rolę w wysadzeniu gazociągu Nord Stream). Zarzucił byłemu szefowi prezydenckiego biura, że spotkanie z nim „kosztowało 10 tys. dolarów”, i sugerował, że osoba, która chciała się spotkać z Jermakiem w czasie jego urzędowania, musiała najpierw zapłacić. Były szef biura Zełenskiego zaprzeczał. Już po opuszczeniu sali sądowej w środę jeden z mężczyzn próbował rzucać w byłego szefa prezydenckiego biura jajkami, ale zainterweniowała ochrona.
Wróżka „Weronika” i decyzje kadrowe władz UkrainyWedług prokuratorów, którzy w sądzie ujawnili korespondencję Jermaka, szef prezydenckiego biura niemal każdą najważniejszą decyzję kadrową uzgadniał z kijowską wróżką „Weroniką” (dziennikarze ukraińscy już ustalili jej dane). Wysyłał do niej SMS-y z datą urodzenia i imieniem kandydatów na poszczególne stanowiska i prosił o opinię. Uzgadniał z nią m.in. kandydaturę obecnego ministra zdrowia Wiktora Laszki, szefa Państwowej Administracji Spraw Wewnętrznych (SAA) Ihora Łysego czy swojego zastępcy Ołeha Tatarowa (nadal piastuje stanowisko).
Jermak radził się też wróżki w sprawie kandydatury byłej prokurator generalnej Iryny Wenedyktowej, a nawet premiera. Wróżka, która według prokuratury miała specjalny telefon do komunikacji z Jermakiem, pod koniec ubiegłego roku miała mu doradzać, jak postępować w relacjach ze służbami antykorupcyjnymi i badającymi jego udział w aferze korupcyjnej dziennikarzami śledczymi.
„Jeżeli pan zdąży i będzie mógł wyjechać za granicę, proszę się nad tym zastanowić” – miała odpisać wróżbitka w jednej z wiadomości.
Afera na Ukrainie uderza w otoczenie Wołodymyra ZełenskiegoSprawa rzutuje też na prezydenta Zełenskiego, ponieważ z kluczowymi postaciami (Mindiczem, Jermakiem i Czernyszowem) zna się od wielu lat, jeszcze z czasów, gdy robił karierę filmową. W czwartek Wyższy Sąd Antykorupcyjny zastosował wobec byłego szefa biura prezydenta środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania z możliwością wpłacenia kaucji w wysokości 140 mln hrywien (ponad 11 mln zł). Jeżeli nie uzbiera takich pieniędzy trafi za kratki.
– Sprawa uderza w reputację prezydenta i to wykorzystują jego przeciwnicy, bo chodzi o jego wieloletniego najbliższego współpracownika – mówi „Rzeczpospolitej” ukraiński politolog Wołodymyr Fesenko. – Sprawa jest rozwojowa i może mieć skutki dla dalszej kariery politycznej prezydenta oraz osłabić jego szanse na reelekcję, jeżeli zdecyduje się na udział w wyborach po zakończeniu wojny – uważa.
Prezydent Ukrainy nie ma szczęścia do współpracowników. Na początku maja wprowadził sankcje (poprzez Radę Bezpieczeństwa i Obrony Ukrainy) wobec pierwszego szefa swojego biura (poprzednika Jermaka), z którym skonfliktował się jeszcze przed wybuchem wielkiej wojny i który zarzucał ukraińskiemu przywódcy, że ten jest manipulowany przez ludzi ze swojego otoczenia.
Co ciekawe, w tym samym czasie, gdy Jermak stanął przed kijowskim sądem, przebywająca w USA była rzeczniczka Zełenskiego Julia Mendel udzieliła dużego wywiadu Tuckerowi Carlsonowi, mocno uderzając w swojego byłego pracodawcę. Wtórując rosyjskiej propagandzie, stwierdziła, że Zełenski jest „jedną z głównych przeszkód na drodze do zakończenia konfliktu” i sugerowała, że ukraiński przywódca nie jest zainteresowany zakończeniem wojny.
– To nie jest przypadek – mówi „Rzeczpospolitej” dobrze poinformowany rozmówca w obozie władzy w Kijowie. Sugeruje, że ruszyła właśnie kampania informacyjna wymierzona w prezydenta Ukrainy, który ostatnio odniósł wiele sukcesów na froncie wojny z Rosją (wysyłając drony na Ural oraz prawie uniemożliwiając przeprowadzenie wielkiej parady w Moskwie).
RP