Ciepło z serwerów i wielki termos. Gigant IT pomaga odmienić ciepłownictwo

- W Finlandii Fortum uruchomiła nowoczesną instalację ciepłowniczą, która docelowo ma opierać swoje działanie na odzysku ciepła z powstającego centrum danych Microsoftu.
- Ciepłownia korzysta z kilku rodzajów źródeł ciepła, ma też magazyn ciepła - wszystkie razem mają pomóc zdekarbonizować lokalny system.
- Na razie instalacja wiązała się z wydatkiem rzędu 20-30 mln euro.
W trakcie tegorocznej konferencji Eurelectric redakcja WNP została zaproszona przez fiński koncern energetyczny Fortum do zobaczenia ciepłowni, która została uruchomiona w maju 2026 roku.
Instalacja znajduje się w miejscowości Kolabacken, zaraz obok Kirkkonummi i niedaleko Helsinek oraz Espoo. W Hepokorpi (region Espoo) powstał "bliźniak" tej ciepłowni, który zaczął pracę w tym samym czasie, ale nie zbudowano tam akumulatora ciepła (zbiornika na ciepłą wodę).
Fortum szuka w tym regionie mniej emisyjnych rozwiązań dla ciepłownictwa, ponieważ Espoo i okolice mają rozbudowaną sieć, liczącą ponad 900 km rur. Żeby jednak nadal dostarczać ciepło dla około 250 tys. osób, konieczne było przemyślenie, jak to robić bez użycia węgla i gazu.
Microsoft dostawcą ciepłaTo dlatego uruchomienie tych jednostek było przełomem nie tylko dla Fortum, które od lat komunikowało, że podejmie się trudu elektryfikacji ciepłownictwa systemowego. Przy ciepłowni powstaje centrum danych Microsoftu, które będzie kluczowe dla przyszłości tej instalacji – to ono będzie służyło tam za dolne źródło ciepła.
Najważniejsza informacja na połowę roku 2026 jest jednak taka: choć wielka serwerownia dopiero powstaje, to jednostka w Kolabacken już pracuje.
Założenie na przyszłość nie jest skomplikowane. Data centers produkują dużo ciepła odpadowego, z którym nie wiadomo, co robić. Stąd pomysł, by Microsoft "oddawał je" do pobliskiego zakładu, gdzie po podniesieniu temperatury przez pompy ciepła, mogłyby posłużyć do dogrzania wody, która trafi do sieci ciepłowniczej.
Niestety, na tę chwilę kluczowy element układanki jeszcze nie działa. Co jednak nie przekreśliło istoty uruchomienia całej instalacji, która i bez serwerowni dostarcza ciepło.

Ciepłownia składa się z dużego akumulatora ciepłej wody o pojemności 20 tys. m³ (jest wysoki na 43 metry), dwóch kotłów indukcyjnych (każdy po 50 MW mocy) oraz dwóch rodzajów pomp ciepła: powietrze-woda i woda-woda. Powietrze-woda rozmieszczono na dachu, jest ich 20 – w tej chwili to najważniejsze źródło ciepła dla jednostki obok kotłów.

Pomp woda-woda będzie 36, na razie działa 16 – są oddawane do użytku stopniowo, w modułach po 4 każdy. To one będą najczęściej stosowane, kiedy ruszy już centrum danych. Według deklaracji ponad 75 proc. ciepła odpadowego uda się ponownie wykorzystać.

Cała instalacja zasadza się na idei współpracy poszczególnych źródeł ciepła. Kiedy energia elektryczna jest droga, najważniejsza jest woda zgromadzona w akumulatorze (przypominającym ogromny termos) i to ona trafia do sieci. Kiedy na rynku jest taniej, w ruch idą kotły i pompy ciepła, które podgrzewają też wodę trafiającą potem do akumulatora. Najważniejsza pozostaje efektywność konkretnego źródła w danym momencie.

Nie wiadomo niestety nic o samym rozliczeniu między stronami. Szkoda, bo powiedziałoby, jak wycenia się ciepło odpadowe. W dodatku Fortum idzie tu pośrednio na rękę Microsoftowi, który musiałby wdrażać drogie rozwiązania do chłodzenia serwerów i zrzucania ciepła do atmosfery. A tak serwerownie dogrzeją wodę dla Espoo i okolic.
Rozwiązanie przyszłościKoszt samej inwestycji wraz z zakupem gruntów wyniósł 20–30 mln euro. Część środków pochodziła z unijnego programu NextGenerationEU – może stać się więc projektem bazowym dla innych, podobnych przedsięwzięć.
O tym, jak naprawdę działa ta kooperacja między Fortum i Microsoftem, będzie się można przekonać dopiero po 2026 roku. Finowie mają ogromne oczekiwania wobec współpracy, bo ciepło odpadowe może pomóc im w realizacji ambitnych celów: w 2029 roku chcą produkować 95 proc. ciepła z wykorzystaniem energii elektrycznej lub biomasy i pochodnych.
Jak twierdzą ludzie z Fortum: choć dostarczane przez nich ciepło jest produkowane w trochę skomplikowany sposób, to wciąż pozostaje przystępne cenowo. Zwłaszcza że tak jak i w Polsce, ciepłownicy mają pilnować nie tylko ceny, ale i bezpieczeństwa dostaw.
wnp.pl



