To koniec. Trener odchodzi po klęsce na MŚ. Zwrócił się do piłkarzy
Szkoci wrócili na mundial po 28 latach przerwy, ale ich przygoda zakończyła się już po fazie grupowej. Zespół Clarke’a rozpoczął turniej od zwycięstwa 1:0 z Haiti, ale później przegrał 0:1 z Marokiem i 0:3 z Brazylią. Trzy zdobyte punkty i bilans bramkowy 1:4 okazały się niewystarczające, aby znaleźć się w gronie najlepszych drużyn z trzecich miejsc.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Komunikat szkockiej federacji informujący o odejściu Clarke'a pojawił się kilka chwil po zwycięstwie Chorwacji nad Ghaną, które definitywnie przekreśliło szanse Szkotów na awans.
"Najbardziej emocjonalną częścią tego pożegnania są dla mnie moi zawodnicy. Bez nich nie byłoby żadnych wspomnień, które zgromadziliśmy od 2019 r. do dziś" — napisał trener w specjalnym komunikacie. "Zasługują na wszystkie pochwały i uznanie, jakie otrzymują. To był prawdziwy zaszczyt, że mogłem być nazywany ich trenerem. Dziękuję, że mogłem pełnić tę funkcję i życzę powodzenia mojemu następcy" — dodał były już selekcjoner Szkotów.
Odejście Clarke'a, mimo nieudanego występu w Ameryce Północnej, to mimo wszystko spore zaskoczenie, bo zaledwie kilka tygodni wcześniej podpisał nową umowę, która według ustaleń miała obowiązywać do mundialu w 2030 r.
62-latek prowadził reprezentację Szkocji od 2019 r. i to właśnie za jego kadencji drużyna wróciła na wielkie turnieje. Najpierw awansowała na Euro 2020, później na Euro 2024, a następnie wywalczyła pierwszy od 1998 r. udział w mistrzostwach świata.
przegladsportowy


