Audrey Werro również czaruje w Letzigrund i po raz kolejny poprawia swój czas na światowym poziomie


Z każdym metrem pokonywanym przez Audrey Werro w Letzigrund, stadion staje się głośniejszy, a coraz więcej ludzi wstaje. Aż w końcu, niesiona hałasem, młoda mieszkanka Fryburga jako pierwsza przekracza linię mety. Jest zwyciężczynią w klasyfikacji generalnej biegu na 800 metrów Diamentowej Ligi, owszem, ale jej czas jest jeszcze bardziej imponujący: o 1:55,91 poprawia rekord Szwajcarii, ustanowiony zaledwie w zeszły weekend , o kolejne 38 setnych. Jej bieg na Mistrzostwach Szwajcarii już zapewnił jej drugie miejsce w światowym rankingu w tym roku, a jej występ w Letzigrund potwierdził, że tym razem nie był wyjątkiem.
NZZ.ch wymaga JavaScript do obsługi ważnych funkcji. Twoja przeglądarka lub blokada reklam obecnie to uniemożliwia.
Proszę zmienić ustawienia.
W wieku zaledwie 21 lat Werro dotarła do światowej elity, mimo że dopiero niedawno przeszła na zawodowstwo i tego lata ukończyła szkołę średnią. Od 17. roku życia ta niezwykle utalentowana lekkoatletka zdobywa medale na arenie międzynarodowej, wielokrotnie zdobywając tytuł Mistrzyni Europy Juniorów. Skok, jaki poczyniła tego lata, jest ogromny – i imponujący. Kiedy pobiła rekord Szwajcarii na Mistrzostwach Szwajcarii, musiała wyznaczyć sobie nowy cel dla Weltklasse Zürich, mówiąc o swoim marzeniu: może czas 1:55?
Sposób, w jaki to zrobiła na Letzigrund, był sensacyjny: od samego początku biegła równo z zielonym światłem , co oznaczało szwajcarski rekord. A potem, ku uciesze publiczności, go pobiła.
Ditaji Kambundji prawie w swoim najszybszym wyściguDwie godziny wcześniej Ditaji Kambundji po raz pierwszy pokazała się w Szwajcarii w jednym z najbardziej zaciętych wydarzeń wieczoru – biegu na 100 metrów przez płotki. Sześć z dziesięciu najszybszych kobiet roku stanęło na starcie Letzigrund. To uczucie, które Kambundji uwielbia: stać na linii startu i wiedzieć, że toczy się szybki wyścig. Że konkurencja jest tak zacięta, że tylko najlepszy wynik może jej dorównać. A Kambundji niemal pobiegła swój najszybszy bieg w życiu, gdyby nie fatalny upadek na ostatnim płotku.
Pomimo wpadki, wyrównała swój zeszłoroczny rekord Szwajcarii z czasem 12,40 sekundy i zajęła drugie miejsce za Jamajką Ackerą Nugent. „Najszybszy czas przyjdzie w Tokio” – powiedziała później Kambundji. „Wiem, że mam go w nogach”. Oczekuje się, że rok zakończy się równie pomyślnie, jak się zaczął. W sezonie halowym pobiła rekord Europy w biegu na 60 metrów przez płotki, zdobywając złoto Mistrzostw Europy i srebro Mistrzostw Świata. Takiego wyczynu jak dotąd brakowało w sezonie plenerowym.
Josephowi brakuje jeszcze czasu do Mistrzostw ŚwiataIch trenerka biegu przez płotki, Claudine Müller, powiedziała niedawno gazecie NZZ : „Żadne z nich nie wykorzystało jeszcze w pełni swojego potencjału. Nie widziałam w tym roku ich zachwycającego biegu”. Mówiąc „oboje”, miała na myśli Kambundji i jej partnera treningowego, Jasona Josepha. Biegacz z Bazylei również nie startował w Weltklasse Zürich. W tym sezonie dwukrotnie wyrównał już swój szwajcarski rekord z czasem 13,07 sekundy, a w Zurychu uzyskał czas 13,22 sekundy, zajmując czwarte miejsce.
„To zdecydowanie nie to, co chciałem pokazać i co mam w nogach” – powiedział 26-latek. Jest w lepszej formie fizycznej niż w pierwszej połowie sezonu, ale nie potrafi przełożyć tego na wyścig, biegnąc zbyt blisko płotków. Jest jednak przekonany, że nadal może opanować problem. Do startu Mistrzostw Świata w Tokio pozostało mu dwa i pół tygodnia.
Z myślą o Mistrzostwach Świata, które rozpoczynają się 13 września, dwóch utalentowanych szwajcarskich lekkoatletów, Dominic Lobalu i Timothé Mumenthaler, podjęło decyzję o wycofaniu się z Weltklasse Zürich z powodu drobnych kontuzji. Najbardziej nieobecna na bieżni była jednak Mujinga Kambundji, która w listopadzie spodziewa się pierwszego dziecka. Pozwoliło to jej koleżance sprinterce, Salomé Korze, rywalizować w światowej elicie na 100 metrów. W wieku 31 lat zawodniczka ze wschodniej Szwajcarii przeżywa obecnie silną fazę kariery, ale w Zurychu musiała zadowolić się czasem 11,21.
Oszczepnik Simon Wieland wykorzystał wielką scenę, aby przełamać barierę dźwięku i strzelić długo oczekiwanego gola: po raz pierwszy rzucił oszczepem na odległość ponad 80 metrów, na dystans 81,29 m.
Szwajcaria zakończyła tym samym sezon Diamentowej Ligi z dwoma zwycięzcami w klasyfikacji generalnej. Simon Ehammer triumfował już w skoku w dal podczas zawodów na Sechseläutenplatz w środę wieczorem.
nzz.ch