Europejski mur na chińskie cargo nieskuteczny? Polacy polecieli do Szanghaju po wielki biznes

- Air Cargo China to największe i najważniejsze wydarzenie branży lotniczego cargo w Azji. Bierze w nim udział kilkuset wystawców. Są tam wszystkie czołowe linie lotnicze świata. Na wydarzenie ściągają też szefowie lotnisk i firm logistycznych.
- - Tam trzeba po prostu być. Dzisiaj nie ma na świecie podmiotu, obecnego w dużym cargo, który nie byłby zainteresowany biznesem w Chinach. Funkcjonowanie przewoźników cargo na linii Chiny, a szerzej Azja - Europa jest kluczowe. My też tam jesteśmy i pilnujemy tego biznesu – słyszymy od szefa jednej z kluczowych linii all-cargo operującej z lotnisk Europy Środkowej.
- Od 1 lipca 2026 r. zacznie obowiązywać rozporządzenie Rady Unii Europejskiej, które znosi funkcjonujące od lat zwolnienie z cła dla przesyłek o wartości do 150 euro sprowadzanych spoza Wspólnoty. Unijny cel jest czytelny: ograniczyć skalę importu małych paczek z Chin. Ten – zdaniem urzędników – już wymknął się spod kontroli.
Air Cargo China 2026 w Szanghaju wystartowało w środę (24 czerwca) i potrwa do piątku. Targi organizowane są cyklicznie co 2 lata. To największe i najważniejsze wydarzenie branży lotniczego cargo w Azji oraz jeden z kluczowych punktów w globalnym kalendarzu logistycznym. Odbywające się w Szanghaju targi integrują całą branżę logistyczną – towarzyszą im konferencje, które mają wskazywać kierunki jak skutecznie łączyć fracht lotniczych z transportem morskim i kolejowym.
To wydarzenie, na którym – całkiem na poważnie – wyznaczane są kierunki rozwoju dla całego rynku międzynarodowego. Pojawia się tam też sporo nowinek technologicznych.

- Tam trzeba po prostu być. Dzisiaj nie ma na świecie podmiotu, obecnego w dużym cargo, który nie byłby zainteresowany biznesem w Chinach. Funkcjonowanie przewoźników cargo na linii Chiny, a szerzej Azja- Europa jest kluczowe. My też tam jesteśmy i pilnujemy tego biznesu – słyszymy od szefa jednej z kluczowych linii all-cargo operującej z lotnisk Europy Środkowej, który z uwagi na skalę biznesu z Chińczykami nie chce być cytowany w tym tekście z imienia i nazwiska.
Bruksela chce zatrzymać zalew chińskich paczek. Chińczycy: zapraszamy do nasOd 1 lipca 2026 r. zacznie obowiązywać rozporządzenie Rady Unii Europejskiej, które znosi funkcjonujące od lat zwolnienie z cła dla przesyłek o wartości do 150 euro sprowadzanych spoza Wspólnoty. Tym samym zdrożeją przesyłki z coraz bardziej popularnych w Polsce platform takich jak Temu, Shein czy AliExpress.
Przez najbliższe dwa lata, do lipca 2028 r., obowiązywać będzie przejściowa opłata w wysokości 3 euro za każdą pozycję towarową w paczce. Powód zmian jest prosty: skala importu wymknęła się spod kontroli.
Według danych Komisji Europejskiej tylko w 2024 r. do krajów UE trafiło około 4,6 mld małych przesyłek - niemal dwa razy więcej niż rok wcześniej. Znaczna część pochodziła z Chin. Polska należy do największych rynków platform takich jak Temu - liczba użytkowników serwisu przekracza u nas już 13 mln.
Polski sektor lotniczego cargo melduje się z SzanghajuW Szanghaju od kilku dni jest już dość liczna reprezentacja Katowice Airport.
Górnośląskie lotnisko jest drugim – pod względem wolumenów – portem towarowym w Polsce. Wyprzedza je tylko stołeczny Chopin. Jednak to Katowice mogą pochwalić się dużym wzrostem połączeń all-cargo z Chin. Na Śląsk z Boeingami 777F z Chengdu lata Central Airlines, a z Nankinu frachtowymi Boeingami 747 Suparna Airlines. Obie linie zwożą do nas chiński e-commerce.
Po stronie chińskiej nie widzę dużej nerwowości w związku nową polityką celną UE. Te wolumeny są tak duże, że w zasadzie nie wpływa to na ich biznes. Warto jednak na to spojrzeć przez pryzmat polskich firm, które działają na rynku. Te 3 euro cła na mniejsze przesyłki zostaną u nas w kraju. To trzeba podkreślać. Jeżeli będziemy zdolni do przygotowania odpowiednich przepisów i nieobciążania znacznego firm, które obsługują ten towar, to wszyscy na tym zyskamy – przekonuje Artur Tomasik, prezes katowickiego portu lotniczego.
Katowice w Szanghaju mają swoje stoisko. Tomasik zaznacza, że w porównaniu z poprzednią wizytą jego lotnisko jest już dużo lepiej kojarzone na rynku chińskim.

- Jesteśmy drugi raz w Szanghaju. Co dwa lata tu są organizowane te bardzo duże targi cargo. Mam wrażenie, że one są dwa razy większe, niż były dwa lata temu. Mamy nadzieję przekonać do nas kolejnych przewoźników z Chin oraz Azji. Jesteśmy już po serii kilku bardzo dobrych spotkań – zdradza prezes.
Na miejscu jest też handligowa spółka Silver Cargo, która w Katowicach zajmuje się m.in. rozładunkiem chińskich frachtowców. W ocenie prezesa tej firmy Polska ma szansę na dynamiczny wzrost w obsłudze tego kierunku.
- Ten rozwój będzie zależał od zdolności firm do działania w coraz bardziej wymagającym otoczeniu regulacyjnym. Ważne, by jako kraj w Unii Europejskiej - obsługujący przepływy towarowe – rosnąć nie tylko w imporcie, ale docelowo także w eksporcie. Dlatego tak ważne jest nawiązywanie bezpośrednich relacji z Chińczykami – mówi Maciej Dębowski, prezes Silver Cargo.
W największym spotkaniu branży cargo w Chinach uczestniczy też reprezentacja jednego z głównych handlerów Polsce – firmy Welcome Airport Sevices.
Swoją obecnością chwalą się też władze rzeszowskiego lotniska, które coraz mocniej rozpychają się na polskim rynku cargo.

Na początku czerwca br. Ken de Witt Hamer, prezes WorldACD Market Data pokazał w Warszawie dane, które obrazowały jak globalna branża lotniczego cargo poradziła sobie w związku z bliskowschodnim kryzysem wywołanym wojną w Iranie. Z danych wynikało, że Polska – na tle innych krajów Europejskich – radzi sobie całkiem dobrze, notując większe ilości ładunków.

Ze zestawień WorldACD wynika także, że globalnie eksport e-commerce rodem z Chin wzrósł w pierwszych miesiącach 2026 roku o 7 proc. w ujęciu rocznym. Co ciekawe – przyrost liczony tylko dla rynku krajów europejskich osiągnął aż 30 proc.!
I to właśnie Polska, Węgry i Czechy są liderami dynamiki tego wzrostu w Europie Środkowo-Wschodniej.
W liczbie ton odprawionych ładunków Polskę obecnie o dwie długości wyprzedzają jednak Węgrzy. Budapeszt od lat jest jednym z najszybciej rozwijających się węzłów przeładunkowych w Europie Środkowo-Wschodniej. Lotnisko im. Ferenca Liszta w węgierskiej stolicy obsłużyło w 2025 roku 426 519 ton frachtu, co stanowi wzrost o 42,3 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Rok wcześniej wzrost sięgnął 49 proc. w porównaniu z rokiem 2023. Kluczowe są tu właśnie kontakty z Chinami.
Polskie firmy mają więc za czym… biegać.
Chcemy, jako firma, być jeszcze bardziej widoczni na tamtym rynku. Celem obecnego wyjazdu do Szanghaju jest pogłębienie dotychczasowych relacji, ale i nawiązanie nowych. Przede wszystkim nastawiamy się na spotkanie z naszym partnerem z Hongkongu. Chcemy usłyszeć od nich, jak najlepiej możemy się wpasować w ich strategię rozwoju i jak możemy zadbać o ich klientów w naszym regionie Europy – mówi nam prosto z chińskich targów cargo Olga Palec-Furga, chief operating officer w 4RCargo.
4RCargo to typowy pośrednik - firma działa w branży lotniczych usług cargo, reprezentując linie lotnicze i świadcząc dla nich sprzedaż ładunków, obsługę handlową oraz wsparcie operacyjne.
Chopin mógłby mieć trzy razy więcej towarów. Blokuje go… ciszaW Polsce cargo lotnicze „robione” jest w praktyce tylko na pięciu lotniskach: w Warszawie, Katowicach, Rzeszowie, Gdańsku i Wrocławiu. Z danych Urzędu Lotnictwa Cywilnego wynika, że na krajowych lotniskach obsłużono 213 tys. ton cargo. To wzrost o 7 proc.
Samo tylko Lotnisko Chopina w 2025 roku odnotowało 137 tys. ton cargo (17 proc. wzrost). Z długoterminowych prognoz cargo dla Polski wynika, że w 2032 roku polskie lotniska obsłużą 0,38 mln ton towarów. Granicę 1 miliona ton przeładunków mamy przekroczyć dopiero w okolicach 2041 roku. Z kolei w 2060 roku rynek ma urosnąć już do 1,68 mln ton.
Tak odległa prognoza to nadal prawie dwa razy mniej niż obecnie odprawiane jest w niemieckich portach lotniczych! Niemcy są liderem tego rynku w Europie i od lat przypada na nich grubo ponad 20 proc. europejskiego cargo.
- Widzimy, że firmy i linie z Chin są bardzo zainteresowane zwiększeniem liczby operacji do Warszawy. I tu przede wszystkim chodzi o towary z popularnych tam platform sprzedażowych – wtóruje naszym poprzednim rozmówcom Marcin Danił, wiceprezes ds. finansowo-handlowych w Polskich Portach Lotniczych (PPL), do których należy stołeczne Lotnisko Chopina.
Delegacja PPL jednak do Szanghaju się nie wybrała.
Myślę, że następnym razem będziemy już na Air Cargo China. Zdajemy sobie sprawę, w jakim tempie rośnie cargo azjatyckie i jakie daje to biznesowe możliwości. My te relacje z Chinami już mamy i utrzymujemy stały kontakt z przewoźnikami chińskimi. Dzisiaj, w dynamicznym przyroście z tego kierunku, ogranicza nas przede wszystkim liczba slotów na lotnisku Chopina – przypomina wiceprezes Danił
Przewozy cargo preferują porę nocną, a to dla tego lotniska potężne wyzwanie.
- Mamy możliwość wykonania do 40 operacji w porze nocnej, ale musimy brać pod uwagę to, jak one wpływają na okolicznych mieszkańców. Dlatego operacje nocne rezerwujemy tylko dla tych najnowocześniejszych i najcichszych samolotów. A te nie latają z frachtem – kończy Danił.
Gdyby zsumować powierzchnie magazynowe dostępne przy lotnisku Chopina, to w Warszawie można by przyjąć do 500 tysięcy ton ładunków rocznie, czyli ponad trzy razy więcej niż obecnie może tam przylecieć.
wnp.pl




