Na Ukrainie pokój jest jeszcze daleki od zakończenia, Meloni i jej współpracownicy są zmuszeni do zmiany stanowiska: system poparcia Trumpa jest niepewny, pozostaje tylko UE.

Szczyt większości
W Rimini premier mówił o iskierkach nadziei dla Ukrainy, występując w roli rzecznika magnata. Jednak nowe najazdy Putina zerwały zasłonę z tego litościwego kłamstwa. Meloni będzie teraz musiała na nowo pojednać się z Brukselą, gdzie jest uważana za wasala Ameryki.

Szczyt premier z jej zastępcami, w istocie szczyt większościowy, był zaplanowany na kilka dni. Jednak kiedy Meloni, Salvini i Tajani spotkali się wczoraj w Palazzo Chigi, kilka godzin przed pierwszym posiedzeniem gabinetu po przerwie wakacyjnej, sytuacja była już daleka od tej sprzed 24 godzin, kiedy Giorgia przemawiała do audiencji w Rimini w parlamencie Komunia i Wyzwolenie.
W swoim przemówieniu premier nadal mogła udawać, że dzięki „ heroizmowi narodu ukraińskiego ”, Donaldowi Trumpowi , a nawet niezłomności Europy, prezydent Rosji został zmuszony do „ otwarcia okna ”. Był to w zasadzie ruch w stylu Trumpa: tylko prezydent USA i premier Włoch widzieli to okno. Jednakże wymuszenie, jakkolwiek oczywiste, było nadal możliwe. Wczoraj, po brutalnym ataku na Kijów, już tak nie było. Tajani na ostatniej konferencji prasowej jasno dał do zrozumienia: „Termin nie jest tak krótki, jak niektórzy sądzili”. Minister stawiała hipotezę, że do końca roku, ale była to jedynie nadzieja i nic więcej.
Nie żeby sytuacja się znacząco zmieniała. Premier podnosi głos: „Te ataki pokazują, kto jest po stronie pokoju, a kto nie ma zamiaru wierzyć w negocjacje”. Ale na froncie coraz mniej prawdopodobnej misji „ pokojowej ” nic się nie zmienia. Rozsądek większości opiera się na decyzji o nieuczestniczeniu w żadnej wyprawie bez mandatu ONZ , a wszyscy zgadzają się na to bez większych mediacji. Problem mógłby się pojawić, gdyby taki mandat był dostępny. Salvini mógłby się upierać nawet wtedy, ale to zawrotny ciąg hipotez i nikt w większości nie zamierza kłócić się o możliwość, która jest odległa, a w każdym razie bardzo odległa w czasie.
Tajani nie ustępuje więc ani o krok: „ Zawsze mówiliśmy: nie wyślemy żołnierzy na Ukrainę i nikt nigdy nie wspomniał o włoskich wojskach na Ukrainie”. Nie żeby pomysł nie był wciąż aktualny, przyznaje minister spraw zagranicznych. Jeśli chodzi o gwarancje bezpieczeństwa, będące podstawą ewentualnej mediacji, „dwiema opcjami na stole są mechanizm podobny do artykułu 5 Traktatu NATO i rozmieszczenie wojsk, ale nie jesteśmy gotowi wysłać wojsk bojowych”. Oczywiście, że nie. Alternatywna propozycja, podobny artykuł 5, pochodzi z samych Włoch i Trump ją zaakceptował.
Dyskusja na temat ewentualnej roli Włoch w rozminowywaniu jest inna, ale bardziej pozorna niż merytoryczna. Byłaby to „ misja humanitarna”, a Włochy miałyby wszelkie możliwości, aby działać zarówno na Morzu Czarnym , jak i na lądzie, z pewnością za zgodą wszystkich, w tym Rosji . Jednakże „są to dyskusje teoretyczne; żadne decyzje nie zostały podjęte. Najpierw musi się skończyć wojna”. Farnesina w rzeczywistości nie wierzy w to. Możliwość przyjęcia przez Rosję wojsk z kraju NATO, nawet w celach humanitarnych, jest czymś więcej niż tylko teorią. Jedna rzecz się jednak zmieniła, a raczej zmienia. Przed szczytami na Alasce i w Waszyngtonie , Rzym nie przejmował się wybuchami gniewu Wysokiego Komisarza Kallasa o potrzebie wprowadzenia nowych, surowszych sankcji we wrześniu. Z pozornie otwartym „oknem” , podjęcie kroku, który prawdopodobnie je zamknie, wydawało się wręcz nierozsądne.
Tutaj sytuacja się odwróciła, a wczorajszy atak był z tego punktu widzenia decydujący. „To, co robi Rosja, jest niedopuszczalne i rozważamy nowe sankcje” – potwierdził Tajani. Włochy będą za, ale nalegają na sankcje „ o charakterze finansowym, ponieważ to właśnie o to chodzi: o finansowanie armii rosyjskiej”. Jest prawdopodobne, że radykałowie, Kaja Kallas, ale także Macron, zażądają wyjścia poza sferę finansową i maksymalnego poszerzenia obszaru objętego sankcjami. Jeśli jednak Putin będzie nadal zwiększał siłę ognia, niewiele będzie miejsca dla gołębi, tak jak w praktyce jest teraz we Włoszech. Tajani wspomniał również niemal mimochodem o innej wojnie, tej na Bliskim Wschodzie . Włochy domagają się zaostrzenia sankcji wobec osadników, ale środki przeciwko izraelskim ministrom lub sankcje handlowe nie wchodzą obecnie w grę w Rzymie.
l'Unità